|
Kamila Ceran w Radiu ZET kieruje działem informacji. Z wykształcenia informatyk. Na swoim koncie ma kilka podręczników komputerowych. Za swój największy sukces uważa to, że na antenie Radia ZET pewne rzeczy się nie ukazały. Z Kamilą Ceran rozmawiał Maciej Kozielski.
Maciej Kozielski: Skończyła Pani Informatykę na Uniwersytecie Warszawskim. W jaki sposób, zatem trafiła Pani do Radia ZET?
Kamila Ceran: Wygrałam pierwszy nabór dziennikarzy. To było w styczniu 1991. Wcześniej ludzie trafiali do Radia ZET głównie metodą "krewnych i znajomych królika". W końcu Andrzej Woyciechowski ogłosił, że szuka ludzi znających francuski lub angielski, a najlepiej oba te języki. Więc się zgłosiłam, przeszłam wielogodzinne, trójstopniowe eliminacje i dwa dni później byłam już na antenie! Studiowałam wtedy jeszcze (wybrałam informatykę, bo chciałam wyjechać na stałe z Polski i mieć poważny zawód w ręku), ale Polska się gwałtownie zmieniała i nie musiałam już wyjeżdżać. Studia udało mi się skończyć dopiero ładnych parę lat później.
MK: Wśród dziennikarzy można zauważyć, że karierę w mediach robią osoby, które nie kończyły studiów dziennikarskim. Zgadza się Pani z tym poglądem?
KC: Kiedy powstawało Radio ZET Andrzej Woyciechowski zwyczajnie nie chciał zatrudniać ludzi z doświadczeniem dziennikarskim - ostatecznie można je było zdobyć tylko w państwowych mediach, a on chciał robić nowe, zupełnie inne radio. Najwyraźniej uznał, że nawet z informatyka jest w stanie zrobić dziennikarza. Moim zdaniem to słuszne podejście. Absolwenci innych kierunków studiów mają wiedzę w dziedzinach, których na studiach dziennikarskich raczej nie uczą. Dziennikarskiego warsztatu można nauczyć, trzeba jednak wybierać ludzi, którzy mają predyspozycje do takiej pracy. Umiejętność ładnego wysławiania się, czy zgrabnego pisania, połączona z dobrym głosem, to warunki, które muszą spełnić kandydaci na dziennikarza radiowego.
MK: Zastanawiała się Pani kiedyś, co by Pani robiła, gdyby nie pracowała Pani w Radiu ZET?
KC: Zapewne pisałabym podręczniki komputerowe lub tłumaczyła książki. I tak mam parę na koncie.
MK: Dawniej była Pani depeszowcem, a obecnie pełni Pani funkcję szefa informacji. Jak doszło do tego, że zaczęła Pani kierować działem informacji Radia ZET?
KC: Najpierw byłam depeszowcem, potem korespondentem Radia ZET we Francji, potem znowu depeszowcem, a potem Robert Kozyra zaproponował mi objęcie funkcji szefa informacji, a ja się zgodziłam. Najwyraźniej wypełniam oczekiwania swojego szefa, bo po pierwsze zatrudnił mnie na stałe po okresie próbnym, a po drugie - wciąż mnie nie zwolnił!
MK: Radio ZET jest najbardziej opiniotwórczą stacją radiową w Polsce wynika z badań Instytutu Monitorowania Mediów. Według Pani, jak udało się Radiu ZET uzyskać ten status?
KC: To efekt pracy, jaką wkładamy w tworzenie wiadomości już od prawie piętnastu lat. Radio ZET występuje tylko po jednej stronie: naszych słuchaczy. Nie staramy się ich pouczać ani przekonywać, my ich wyłącznie informujemy. Komentarze pozostawiamy politykom - bądź słuchaczom, którzy mogą wyrażać swoje opinie na stronach www.radiozet.pl albo za pośrednictwem Zielonego Telefonu. Szybkość, bezstronność, wiarygodność - to zasady, których przestrzegamy, na co dzień.
MK: W Radiu ZET pracuje Pani już kilkanaście lat. Co może Pani uznać za swój największy sukces w Radiu ZET?
KC: Paradoksalnie - to, że na antenie Radia ZET pewne rzeczy się nie ukazały. Bardzo łatwo jest podawać niesprawdzone bzdury, ale nie na tym polega profesjonalizm.
MK: Czy niesamowita atmosfera pracy w Radiu ZET, o której miałem się możliwość przekonać w rozmowie z wieloma dziennikarzami Radia ZET udziela się również Pani?
KC: Tak, zawsze mówiłam, że pracuję w Radiu ZET przede wszystkim z powodu dobrego towarzystwa. A na serio - pracują tu ludzie, których podziwiam i szanuję, do których mam pełne zaufanie i którzy mobilizują się w razie potrzeby na 1000%. Równocześnie są to ludzie pełni humoru i ciepła. To już taka tradycja Radia ZET, że zatrudniamy tylko tych, z którymi się chcemy zaprzyjaźnić!
MK: Czy Pani uzależnienie od Internetu sprawia, że odwiedza Pani czasami serwis radiozet.net?
KC: Oczywiście. Regularnie. Czasami nawet zdarza mi się coś skomentować.
MK: Co robi Pani w wolnych chwilach? Oczywiście poza szperaniem po Internecie.
KC: Mam dwa fantastyczne koty. Dużo czytam. Jestem fanką telewizyjnych serii CSI i Star Trek. I ciągle brakuje mi wolnego czasu!
MK: Dziękuje za rozmowę
rozmawiał: Maciej Kozielski, RadioZET.net, 30 marca 2005 |